Św. Marek pisząc swoją Ewangelię pragnie wezwać czytelnika do
szukania odpowiedzi na pytanie: Kim jest Jezus Chrystus? Już w pierwszym
rozdziale pytanie to wraca kilkakrotnie. Oto Jan Chrzciciel wypowiada
tajemnicze słowa: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem
godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów”. Chodzi mu
o wzbudzenie zainteresowania, o to, by słuchacze bacznie obserwowali
i wyczekiwali tajemniczego Chrzciciela, który zamiast w wodzie będzie
zanurzał ludzi w Duchu Świętym.
Jeszcze bardziej zmusza do zastanowienia nad tajemnicą Jezusa
wypowiedź samego Boga, który po chrzcie Chrystusa w Jordanie kieruje do
Niego słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Jak
długa historia świata do nikogo Bóg nie przemówił w ten sposób. Kimże
zatem jest Ten, na którego zstępuje Duch Święty, a Bóg zwie Go
umiłowanym Synem?
Trzecia scena, którą Marek zestawia z poprzednimi, ma miejsce
w synagodze w Kafarnaum. Słuchacze są zdumieni mocą, z jaką przemawia
Jezus. „Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni
w Piśmie”. Kulminacyjnym jednak punktem jest spotkanie z człowiekiem
opętanym przez ducha złego. Do powyższych wypowiedzi Jana Chrzciciela
i samego Boga dochodzi teraz trzecia. Składa ją przedstawiciel świata
duchów złych, który wyznaje: „Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Jest to
prawie że odruchowa reakcja na bliskie spotkanie świata zła z czystym
Bożym dobrem. W takim spotkaniu zło czuje się zagrożone. „Czego chcesz
od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić”.
Zło jest jak cień. On znika gdy pojawia się światło. „Przyszedłeś nas
zgubić” oto płacz zła, płacz ciemności z powodu nadchodzącego światła.
Umiłowany Syn Boga przychodzi na ziemię, by usunąć ciemności. Wszystko,
na co padnie Jego światło, zamienia się w światło. Jak księżyc, który
nie jest źródłem światła, świeci jednak, gdy zostanie oświecony przez
słońce, tak wszystko, co zwróci się do Boga, odbija w swoim wnętrzu Jego
światło, stając się światłością dla otoczenia. Zło jednak nie chce być
oświecone, bo pod wpływem światła ono samo znika, ujawnia się w nim
tylko to, co od Boga pochodzi, a więc to, co jest dobre, to, za czym się
ukrywa. Jak cień ukrywa się za czymś, co przysłania światło, tak zło
ukrywa się za dobrem, którego nie chce odnieść do Boga. Gdyby się
zgodziło na odsłonięcie, okazałoby się, że wszystko, co posiada i czym
się posługuje, otrzymało od Stwórcy.
Scena z synagogi w Kafarnaum jest wielką przestrogą pod adresem tych,
którzy w swojej wierze przeceniają rozum, a nie doceniają woli. Nie
wystarczy teoretyczne poznanie, kim jest Jezus Chrystus. Nie wystarczy
nawet publiczne wyznanie, że jest to „Święty Boży”. Można wówczas
usłyszeć odpowiedź: „Milcz i idź precz!” Wiara to nie teoria, lecz
całkowite zaangażowanie się po stronie Chrystusa. To zgoda na życie
w światłości Boga. Tego zły duch nie chciał uczynić, wolał przed Świętym
Bożym uciekać.
Miał rację Jan Chrzciciel, gdy mówił: „Idzie za mną mocniejszy ode
mnie”. Dobro jest mocniejsze od zła. Słowo Jezusa nie jest wykładem
pięknej teorii o szczęśliwym życiu, lecz jest słowem mocy potężnego
światła, które usuwa wszelką ciemność. Słusznie świadkowie wydarzeń
z synagogi w Kafarnaum stawiali pytanie: Kim jest ten, który „duchom
nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne?” Kim jest ten, przed którym zło
ustępuje?
Słuchając w najbliższym roku prawie w każdą niedzielę Ewangelii św.
Marka, trzeba mieć na uwadze to zasadnicze pytanie, jakie nurtuje
ewangelistę: „Kim jest Chrystus?” Nie chodzi przy tym o teoretyczne
rozważania na ten temat, lecz o egzystencjalne opowiedzenie się po
stronie Chrystusa, który przybył potęgą swego światła wypełnić całą
ziemię.
Ks. Edward Staniek